czwartek, 10 stycznia 2013

Bogowie ulicy

Brian i Mike to przyjaciele i jednocześnie partnerzy w pracy. Są policjantami, a zawód, który wykonują jest dla nich swoistą pasją. Czują się jak strażnicy ulic, które przychodzi im patrolować. Pomagają ludziom nie zważając na sytuacje, często znajdując się przez to w niebezpieczeństwie i ryzykują własne życie.

Wydawać by się mogło, że są to ludzie bez skazy, którzy stają w obronie  ludzkiego życia, jednak po zapoznaniu się z bohaterami zdajemy sobie sprawę jak bardzo się mylimy. Policjanci również mają swoje wady, wielokrotnie górę biorą nad nimi emocje, a zbyt duża pewność siebie prowadzi ich do niebezpiecznych sytuacji.

Brian Taylor wraz ze swoim partnerem Mike’em Zavalą patrolują ulice Los Angeles .Poznajemy to miasto z ciemnej strony gdzie wzrasta liczba latynoskich i afroamerykańskich gangów. Czujemy się jakbyśmy razem z głównymi bohaterami siedzieli na tylnym siedzeniu radiowozu i wszystko obserwowali z bliska. Spowodowane jest to specjalną pracą kamer, nie widzimy tyko obrazów profesjonalnych w doskonałej jakości, ale też filmowane zwyczajnym urządzeniem przez jednego z bohaterów. Na początku można mieć dziwne odczucia , które towarzyszą nam kiedy oglądamy niewyraźne, chaotyczne a nawet czasami koślawe obrazy. Jednak przestaje nam szybko przeszkadzać,  gdyż taka forma pozwala nam znaleźć się bliżej całej historii i stać niemal obok bohaterów.


Policjanci spędzają ze sobą wiele czasu i to nie tylko w czasie służby. Mamy odczucie jakby tworzyli rodzinę, a łączącą ich silną więź przyjaźni dostrzec możemy w ich wspólnym działaniu. W każdej akcji czujemy ich wzajemną troskę o siebie. Bez większego zastanowienia każdy z nich byłby gotów przyjąć cios przeznaczony dla drugiego.

Reżyser filmu Davus Ayer doskonalne wyczuwa momenty w których zmienia atmosferę. Z wesołych koleżeńskich żartów w radiowozie doskonale przechodzi w sceny pełne emocji w których to bohaterowie udają się w szaleńczy pościg czy wkraczają do akcji. Trzeba przyznać że Ayer perfekcyjnie wprowadza nas w codzienne policyjne życie, które jest przekazane w sposób odważny, zawiera spore dawki humoru i nie nudzi.

Jake Gyllenhall, który wcielił się w rolę Briana oraz Michael Pena (Mike) tworzą zgrany duet aktorski. Ich rozmowy, żarty, relacje są bardzo realistyczne. Chłopacy z pełną pasją wcielają się w swoich bohaterów, a na ekranie dosłownie czujemy, ich doskonałą pracę. Brian i Mike zyskują sobie sympatię widza, który w każdej sytuacji kibicuje im całym sobą.

Produkcja ta trzyma nas przez cały czas w napięciu. Nakręcone sceny pokazują ból, strach, okrucieństwo, ryzyko i poświęcenie. Dawka dobrego humoru, która przeplata się z walką bohaterów doskonale , stanowi odskocznie od negatywnych aspektów. Film jest naturalny, prosty i chyba tutaj tkwi jego moc. Każdy kto go obejrzy nie będzie tego żałował. Mam nawet nadzieje że Oscarowa statuetka w jakiejś kategorii powędruje na konto tego filmu.
-PB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz